Jeśli jesteś właścicielem tej strony, możesz wyłączyć reklamę poniżej zmieniając pakiet na PRO lub VIP w panelu naszego hostingu już od 4zł!
 
 
DRUKARSTWO POLSKIE W XV W. PDF Drukuj Email
Wpisany przez Administrator   
środa, 28 kwietnia 2010 13:37

DRUKARSTWO POLSKIE W XV W.

Do Polski drukarstwo przychodzi dość późno, dopiero w 1473 r., i jest słabo reprezentowane zarówno pod względem ilości działających pras, jak też wydanych druków. Wszystkie drukarnie powstałe w Polsce w XV wieku są krótkotrwałe, działalność każdej z nich nie przekracza okresu kilku lat. Pojawiają się one w najbardziej ożywionych centrach życia kulturalnego i państwowego, a więc w Krakowie, Wrocławiu i Gdańsku.

Szczupłość materiału archiwalnego odnoszącego się do początków drukarstwa polskiego oraz anonimowość pierwszych wytworów typograficznych spowodowały, że nazwisko pierwszego drukarza krakowskiego przez długi czas w ogóle nie było znane. Dawniejsi polscy historycy literatury i bibliografowie (J.D. Hoffmann, J.A. Załuski, J.D. Janocki) za pierwszego drukarza polskiego uważali Jana Hallera, rozpoczynającego działalność na przełomie XV i XVI wieku. Później zaś, gdy ujawniono o wiele wcześniejsze druki krakowskie, sprawa ustalenia nazwiska i pochodzenia ich twórcy nadal absorbowała polskich i obcych bibliologów i dotąd jeszcze nie została rozstrzygnięta.

Dziś się przyjmuje z dużym prawdopodobieństwem, że pierwszym drukarzem krakowskim był Kasper Straube, pochodzący z Saksonii (Drezno, Lipsk), lub z Bawarii, który nakładem bernardynów wydał w Krakowie w latach 1473—1477 cztery dzieła:

  1. Almanach (kalendarz) na rok 1474. Jest to jednostronnie zadrukowana karta ściennego kalendarza, wykonana prawdopodobnie już w końcu 1473 r.
  2. Franciszka de Platea Opus restitutionum z 1475 r.
  3. Jana Turrekrematy Explanatio in Psalterium (1475/1476). Druk ten występujący w dwóch wariantach stał się przedmiotem kilku opracowań i opisów (Zapf, Estreicher, Różycki, Piekarski, Kocowski).
  4. Św. Augustyna Opuscula (1476/1477).

 

Warsztat Kaspra Straubego po kilkuletniej pracy wygasł bez. śladu, jeżeli pominiemy, nie udokumentowaną zresztą, hipotezę A. Ruppla, że znani na Zachodzie drukarze, Polacy, Jan Adam i Stanisław, u niego właśnie jako czeladnicy uczyli się rzemiosła.,

Drugą prasę w Krakowie założył w 1490 r. Szwajpolt Fiol (notowany m.in. jako Świętopełk, Sebald, Feiel, Fayl, Veyl). Przybył on do Polski z Frankonii, z miasta Neutadt, położonego nad rzeką Aisch na zachód od Norymbergi. Przywędrował tu prawdopodobnie jako czeladnik szukający lepszych możliwości dla swego rzemiosła. Różnorodna jego działalność, w Polsce datuje się od 1479 r., od czasu, kiedy otrzymał obywatelstwo miasta Krakowa.

Fiol był z zawodu hafciarzem, należał jednak do cechu złotników z tego względu, że zajmował się sporządzaniem szat kościelnych i obrazów haftowanych złotem, perłami i drogimi kamieniami. Traktował to jednak jako pracę uboczną. Warsztat hafciarski zostawiał żonie, Małgorzacie Lubczycównie, sam zaś zajął się innymi rzeczami. Utrzymywał kontakty z kupcami krakowskimi, przypuszczalnie prowadził dom zajezdny, interesował się sprawami górnictwa, a jako człowiek przedsiębiorczy i zdolny wynalazł sposób urządzania rurociągów do odwadniania olkuskich kopalń ołowiu i srebra. Za eksploatację tego mechanizmu przywilej królewski Kazimierza Jagiellończyka z 1489 r. pozwalał mu czerpać z kopalni pewne dochody.

Przemysł górniczy zbliżył, go do rajcy krakowskiego, a zarazem wielkiego przedsiębiorcy górnictwa na Węgrzech, Jana Turzona i prawdopodobnie z jego inicjatywy Fiol po pewnym czasie przerzucił się na rzecz całkiem nową. Przy poparciu mianowicie i za pieniądze Turzona uruchomił w Krakowie specjalną drukarnię, nastawioną na tłoczenie ksiąg w języku cerkiewnosłowiańskim. Wiemy, że w 1490 r. posiadał Fiol już wielką ilość papieru i zamówił u Rudolfa Borsdorfa z Brunszwiku 230 znaków „ruskich liter", które miały być wykonane według jego wskazówek. Drukarz, jak podają krakowskie księgi miejskie, był zadowolony z przysłanych czcionek i miał zamiar powierzyć Borsdorfowi dalszą robotę. Borsdorf zaś przyrzekł, że bez wiedzy Fiola nie będzie wycinał czcionek z ruskim pismem, ani nikogo tej sztuki nie nauczy.

Z drukarni Fiola wyszły cztery duże księgi liturgiczne w języku cerkiewnosłowiańskim, drukowane cyrylicą:

  1. Ośmiohłasnik, albo Oktoich — zbiór hymnów św. Jana z Damaszku (Kraków 1491, 2°),
  2. Czasosłowiec — rodzaj brewiarza, czyli księga godzin kanonicznych, zawierająca modlitwy i psalmy na określone godziny dnia i nocy (Kraków 1491, 4°),
  3. Triod cwietnaja — pieśni, modlitwy, żywoty świętych oraz cały rytuał wielkanocny,
  4. Triod postnaja — rytuał wielkopostny i modlitwy.

 

Dwa pierwsze dzieła mają identyczny kolofon, który dokładnie ustala nazwisko naszego drukarza, miejsce i czas druku. Triody zaś ukazują się bez miejsca i daty wydania. Ośmiohłasnik posiada drzeworyt Ukrzyżowanie, pierwszy drzeworyt figuralny, jaki się ukazał na ziemiach polskich.

Pewne nieporozumienie powstało wokół drugiego druku, mianowicie Czasosłowca. Ponieważ w cerkwi słowiańskiej obrządku greckiego czasosłowiec wydawany był zawsze razem z psalmami jako jedna księga, niektórzy pisarze XVIII w. (m. in. Pitigrim, biskup niżnienowgorodzki, i Sopikow) zanotowali go jako psałterz. Na tej podstawie wytworzyła się legenda o psałterzu jako o samoistnym, piątym, rzekomo zaginionym druku Fiola. Wymienia go nawet Estreicher w pracy Giinther Zainer iŚwiętopełk Fiol z pewnym jednak wahaniem, gdyż nieobce mu było sprostowanie J. Dobrowskiego z 1812 r., że oddzielny psałterz nie istniał; a idzie tu właściwie o Czasosłowiec.

Cyrylickie druki krakowskie wykonane były ładnie pod względem typo­graficznym i wydane starannie w języku cerkiewnosłowiańskim redakcji ruskiej. Stwierdzona dziś poprawność językowa tekstu jest prawdopodobnie zasługą składaczy. Źródła notują z ruska brzmiące imię jednego z pracowników oficyny Fiola — Gawrzyjał (Gawrił — Gabriel) oraz imiona nieznanych z pochodzenia Bohusza i Jana.

Kiedy dobrze wyposażona i w pełni mocy produkcyjnej znajdująca się drukarnia miała szansę najlepszego rozwoju, nastąpiła nieoczekiwanie katastrofa. Turzo i Fiol nie przewidzieli, że wydając księgi liturgiczne przeznaczone dla Wschodnich cerkwi prawosławnych, spotkają się ze sprzeciwem kleru. W listopadzie 1491 r. Fioł został oskarżony o herezję, i chociaż Jan Turzo i jego szwagier Jan Teszner poręczyli sumą 1000 dukatów, że drukarz nie opuści Krakowa, i stawi się na każde wezwanie sądu, mimo to z początkiem 1492 r. Fiol został uwięziony. Wytoczony mu proces zakończył się uniewinnieniem, gdy drukarz odwołał wszystko, co kiedykolwiek niezgodnego z nauką Kościoła wypowiadał. Fiol w marcu tegoż roku wyszedł z więzienia, ale kapituła gnieźnieńska zabroniła mu rozpowszechniania ksiąg już wydrukowanych i drukowania nowych. Na stanowisko duchowieństwa mogła wpłynąć też bulla papieża Inocentego III, ogłoszona w 1487 r., która nakładała na biskupów obowiązek stosowania wobec wszelkich druków prewencyjnej cenzury kościelnej.

Akta sądowe nie określają rodzaju herezji, o którą Fiol był posądzony i nie wspominają w ogóle o drukowanych książkach. Ta okoliczność dała powód do różnych domysłów, jakie wysuwali autorzy prac o Fiolu. Bandtkie, a za nim inni, posądzali go o husytyzm czy o poglądy waldensowskie. Lecz, jak mówi Karol Heintsch w swych studiach o Fiolu, słuszniej byłoby przypisywać drukarzowi cerkiewnych ksiąg liturgicznych sprzyjanie schizmie wschodniej. Brak dowodów na to, o co właściwie chodziło, pozwala nam tylko ogólnie mówić o jakiejś herezji przeciw Kościołowi katolickiemu.

Powyższe fakty wskazują, że oficyna Fioła czynna była od września 1490 (wiadomość o przechowywaniu oraz kradzieży papieru u Fiola) do stycznia 1492 r. (odrzucenie przez kapitułę prośby o pozwolenie na dalsze drukowanie ksiąg). Trudno jednak przypuszczać, by przy ówczesnej technice drukarnia mogła wydać w tak krótkim czasie cztery dzieła liczące łącznie około 2456 stron. Nasuwałoby to przypuszczenie, że Fiol pomimo zakazu wydał później anonimowo obie Triady, ukrywając czas i miejsce ich powstania. Nakład wydrukowanych książek też się rozszedł, gdyż druki Fioła jeszcze w XVII w. rozpowszechnione były na Rusi. Dziś większość tych zabytków znajduje się w bibliotekach Związku Radzieckiego, w Polsce zachowały się zaledwie nieliczne egzemplarze, i fragmenty, wydobyte przeważnie z makulatury dawnych opraw.

Ciekawym problemem jest również niezwykły bądź co bądź pomysł drukowania w Krakowie książek w języku cerkiewnosłowiańskim. Genezę tego przedsięwzięcia tłumaczy się często chęcią zysku ze strony Turzona i Fiola. Druki te bowiem miałyby niewątpliwie duży popyt na wschodnich terenach Litwy i Rusi. Ale oprócz takiego poglądu badacze szukają innych, głębszych przyczyn tej inicjatywy. Wiążą oni mianowicie drukarską działalność Fiola z dążeniami do unii ortodoksyjnego wyznania wschodniego z Kościołem Rzymskim. Zwolennikami zjednoczenia schizmy z katolicyzmem byli prawdopodobnie humaniści krakowscy z Filipem Kallimachem na czele, z którym Fiol był zaprzyjaźniony. Mogły tu też zaważyć wpływy litewsko-ruskich możnowładców, Gasztołdów, Sołtanów, Sapiehów. Wobec braku jednak dowodów źródłowych poglądy te są wysuwane tylko jako hipotezy.

Po upadku drukarni Fiol przebywał jeszcze w Krakowie do 1499 r. Potem, wykorzystując swe umiejętności górnicze, prowadził przez jakiś czas kopalnię w Złotym Stoku na Śląsku jako nadworny górmistrz książąt ziembickich. W 1511 r. natomiast przyjął prawo miejskie słowackiej Lewoczy. Pod koniec życia wrócił do Krakowa, gdzie utrzymywał się z renty wypłacanej mu przez dom Turzonów. Zmarł w 1525 lub 1526 r., a szczupłe swe mienie przekazał krewnym w Neustadt.

Duże znaczenie dla kultury polskiej miał fakt uruchomienia pierwszej drukarni na Śląsku — we Wrocławiu. Zorganizował ją kanonik katedry wrocławskiej Kasper Elyan (Elian, Helian), urodzony w Głogowie około 1435 r.

Wykształcenie w zakresie sztuk wyzwolonych i prawa kanonicznego zdobył na studiach w Lipsku, Krakowie i Erfurcie. Będąc w Lipsku (1451— 1455) zapisał się na tzw. listę nacji polskiej. Nie świadczy to jednak bezwzględnie o jego narodowości, gdyż w rubrykach immatrykulacyjnych uniwersytetów niemieckich nie określano narodowości w znaczeniu dzisiejszym, ale raczej pochodzenie regionalne. Obok więc nacji saskiej, bawarskiej i in., istniała nacja polska, do której przydzielano wszystkich studentów z terenów wschodnich: z polski, Rusi, Węgier, Czech, Śląska i Łużyc. Natomiast fakt, że Elyan wpisał się do kolegium polskiego, ufundowanego przy uniwersytecie lipskim, upoważnia nas do twierdzenia, że uważał się za Polaka.

W roku 1461 immatrykułował się w Krakowie, a w kilka lat później wstąpił na Wydział prawa w Erfurcie. Tam spotkał drukarza kolońskiego Ulryka Zella i przypuszczalnie po ukończeniu studiów udał się do Kolonii, gdzie u Zella właśnie nauczył się drukarstwa. Zapożyczał od niego krój swoich czcionek (bardzo charakterystyczne, leżące S), a nawet w pewnym stopniu naśladował go W wyborze dzieł do druku.

W r. 1470 powrócił do kraju i początkowo zajmował dość niskie: stanowisko zastępcy kantora przy kościele Św. Krzyża. Zasługi, jakie oddał sprawie prasy polskiej, przyniosły mu z czasem uznanie duchowieństwa i władz państwowych, a chociaż obiecane mu probostwo świdnickie przypadło komu innemu, Elyan otrzymał godność i przywileje kanonika katedry wrocławskiej. Przy materialnej pomocy kapituły założył tu drukarnię, która zaczęła działać w 1475 roku. Datę tę noszą dwa pierwsze druki, jakie wyszły spod pras tej oficyny: Historia de transfiguratione Domini i Statuta synodalia episcoporum Vratislaviensium,

Nas interesuje głównie drugie chronologiczne dzieło Elyana, mianowicie statuta synodalne biskupów wrocławskich, wydrukowane 9 października 1475, a zwłaszcza ta ich część, która zawiera statuta Konrada (Statuta synodalia Conradi episcopi Vratislaviensis). W tym łacińskim dziele na kartach 13v i 14 przytoczone są w całości trzy modlitwy codzienne, ,,Ojcze nasz”, „Zdrowaś Maria” i „Wierzę w Boga”, po polsku i po niemiecku, jako zalecany oficjalnie wzór poprawnego tekstu w językach narodowych, używanych przez ludność na Śląsku. Jest to: więc pierwszy tekst polski, jaki ukazał się w druku. Z oficyny Elyana wyszło również dzieło jednego z autorów polskich, Mikołaja z Błonia Tractatus de Sacramentis.

Początkowo znano tylko pięć druków Elyana, stopniowo wykrywano ich więcej, wreszcie badania Voulliema, a ostatnio Kocowskiego, przesunęły liczbę druków elyanowskich do dziesięciu. Jeżeli chodzi o tematykę produkcji oficyny Elyanowej, to wydawała ona dzieła przeważnie treści kościelno użytkowej Tomasza z Akwinu, Jana Gersona i innych, oprócz jednego tylko utworu świeckiego, mianowicie Facecji Poggia (Joannes Poggius, Facetiarum liber — około 1482). Pod względem typograficznym druki Elyana stoją na dość niskim poziomie (czcionki nie mają czystej linii, papier gruby, skład prymitywny).

Oficynę swą prowadził Elyan do 1482 r., gdyż na początku następnego roku, z ramienia biskupa wrocławskiego Jana IV Rotha, przedsięwziął podróż (w nieznanej nam jednak sprawie) do Rzymu, gdzie bawił trzy lata. Wracając do kraju zmarł, prawdopodobnie w drodze, na początku 1486 r. (dokument bowiem z kwietnia 1486 r. wymienia go jako już nie żyjącego). Przed wyjazdem do Rzymu oddał Elyan swą drukarnię w depozyt mieszczaninowi wrocławskiemu Janowi Kluge. Kiedy na wieść o śmierci kanonika dłużnicy jego, którzy poprzednio poparli go materialnie, zgłosili swe pretensje, Kluge zwrócił się do Rady Miejskiej z prośbą o obronę (tę sprawę właśnie notuje wspomniany dokument z 7 IV 1486). Innych wiadomomości o dalszych losach drukarni nie mamy.

Do Gdańska w ostatnich latach XV w. przybył, prawdopodobnie z Magdeburga czy Lubeki, wędrowny drukarz Konrad Baumgarten rodem z Rotenburga nad rzeką Tauber. Zaczął pracować jako introligator, oficynę zaś założył w 1498 r. Świadczy o tym dwustronnie zadrukowana karta, zawierająca próbne odbicie fragmentów trzech różnych druków, z których jeden, modlitewnik niemiecki, nosi datę 1498 r. Jedynym gdańskim drukiem Baumgartena, który się dochował w całości, jest Agenda wydana w 1499 r.

W okresie 1500—1502 r. bawił Baumgarten w Ołomuńcu, gdzie w ciągu dwóch lat wydrukował kilka dzieł. W lutym zaś 1503 r., na wieść o rychłym rzekomo założeniu uniwersytetu we Wrocławiu, Baumgarten przesiedlił się tutaj, zamieszkał przy ulicy Kuźniczej sądząc, że nowy uniwersytet będzie terenem pomyślnego rozwoju jego prasy drukarskiej. Wkrótce wydał tu 6 druków, wśród nich utwory humanistów wrocławskich: Wawrzyńca Korwina (Rabego), poety śląskiego, pieśń elegijną De Apolline et novem Musis i innych. Największym dziełem wrocławskim Baumgartena jest Legenda o św. Jadwidze, księżnie śląskiej, wydana w 1504 r. z wieloma drzeworytami przedstawiającymi liczne sceny z życia świętej, ilustrującymi mnóstwo szczegółów z ówczesnej kultury materialnej i folkloru śląskiego.

Po trzyletnim pobycie we Wrocławiu, zrażony brakiem poparcia ze strony duchowieństwa wrocławskiego, które księgi liturgiczne zamawiało poza Wrocławiem (np. mszał dla Wrocławia drukował w 1505 r. Haller w Krakowie), w 1506 r. przenosi się Baumgarten do Frankfurtu nad Odrą, gdzie, zapisuje się w poczet uczniów nowo założonego uniwersytetu nie tyle dla studiów, ile z chęci wejścia w orbitę jurysdykcji rektora. Frankfurcka jego działalność urywa się w r. 1509, kiedy to oficyna przechodzi w ręce Jana Jamera z Hanau. Ostatnim etapem działalności Baumgartena był Lipsk, gdzie go tracimy z oczu w 1515 r. Baumgarten, był najbardziej typowym przykładem drukarza wędrownego; szukającego wszędzie, odpowiednich warunków dla swego rzemiosła.

 

[na podstawie Książka drukowana XV - XVIII w. - Helena SZWEJKOWSKA]